blog Daniela Janusa
Szlak wokół Tatr, 9–12 sierpnia 2025
Und das ist Leben.
— Rainer Maria Rilke, [Das ist die Sehnsucht…]
Pchanie i niesienie roweru też się liczy. Każdy rower ma trzy biegi: siedzisz, stoisz albo idziesz.
— Kumpel Jeremy’ego
Pozbyłem się honoru. Za dużo waży.
— Ja
Przywilej szacunku
Bartłomiej Kluska na Substacku:
Oczywiście można się tym nie przejmować i po prostu pisać z nadzieją, że jednak tekst – przez przypadek lub kierowany dziwną łaską algorytmów – dotrze do jakichś czytelników, ale przy takim założeniu równie dobrym rozwiązaniem jest pisanie “do szuflady” i niepublikowanie napisanych rzeczy w ogóle. Myślę, że nie o to tu chodzi – piszę przecież po to, by ktoś to przeczytał.
Earworm dnia: El Choclo
Usłyszałem to w nieznanym mi wcześniej wykonaniu w radiu, a wczoraj byliśmy z Anną w argentyńskiej tangoknajpie i może dlatego chodzi mi po głowie jeden ze standardów tango, „El Choclo”. Poczytałem sobie o nim trochę więcej i na pewno też chcecie to wiedzieć.
Na połowie czasu
W życia wędrówce, na połowie czasu,
Straciwszy z oczu szlak niemylnej drogi,
W głębi ciemnego znalazłem się lasu.
— Dante Alighieri, Boska komedia, Piekło, I, 1
tłum. Edward Porębowicz
Scrībere necesse est
Lu Wilson powtarza mantrę: „normalise sharing scrappy fiddles”. To dość enigmatyczne, więc spróbuję wyjaśnić to w punktach, tak jak to rozumiem:
- efekt końcowy procesu twórczego to tylko część całości
- ważna jest całość procesu – wszystkie drafty tekstu, brudnopisy, notatki, cały nagrany materiał, wszystkie ślepe uliczki, w które twórca zabłądzi po drodze
- rzadko mamy, jako odbiorcy, okazję zajrzeć w owe odrzucone skrawki; twórcy rzadko je upubliczniają
- a tymczasem można i warto to robić
- więc powinniśmy to normalizować
- scrappy fiddles to właśnie te robocze kawałki procesu twórczego, nieoszlifowane diamenty
Programowanie wyborcze
A więc już wszystko prawie wiadomo. Kiedy to piszę, jest jeszcze poniedziałek; policzone są głosy z ponad 99% komisji i ostateczny podział mandatów, jeśli jeszcze się zmieni, to minimalnie. W tej chwili Sejm X kadencji zarysowuje się tak:
Słowa, których nie lubię: algorytm
Słowa, słowa, słowa
Lubię wszystkie słowa.
Bez słów — mówionych, zapisywanych, pokazywanych, dotykanych — nie bylibyśmy ludźmi. Słowa są ważne i potrzebne. I piękne. Zwłaszcza kiedy używamy ich zgodnie z (prze)znaczeniem.
Jak zostałem programistą
Nazywam się Daniel Janus, mam 38 lat i od 31 lat jestem programistą.
Czasem się tak przedstawiam i czasem budzi to zaciekawienie, powątpiewanie albo jedno i drugie naraz. Wracam więc myślą do samych początków.
Jestem Polakiem, więc mam typografię polską
„Mickiewicz wielki poeta, ale kto go zna, a mnie śpiewa cała Polska i Ukraina” — mawiał o sobie Tomasz Padura, któremu przypisuje się czasem autorstwo znanej wszystkim piosenki „Hej, sokoły”. Błędne to przypisanie — autor słów nie jest znany — ale anegdotkę uważam za przednią.
Jak płacić za książki
Fortuna imperatrix mundi
Nie nadaję się na imperatora wszechświata.
Czasem zastanawiam się, co bym zmienił, gdybym mógł dowolnie urządzić świat, i zawsze dochodzę do tego samego wniosku: nie wiem. Widzę mnóstwo problemów ze status quo, ale we wszystkich rozwiązaniach, które mi przychodzą do głowy, widzę następne problemy. I tak to się kręci.