kod • słowa • emocje

blog Daniela Janusa

Jestem Polakiem, więc mam typografię polską

9 listopada 2021

„Mickiewicz wielki poeta, ale kto go zna, a mnie śpiewa cała Polska i Ukraina” — mawiał o sobie Tomasz Padura, któremu przypisuje się czasem autorstwo znanej wszystkim piosenki „Hej, sokoły”. Błędne to przypisanie — autor słów nie jest znany — ale anegdotkę uważam za przednią.

A kto był najpowszechniejszym polskim malarzem? Albo szerzej — artystą plastykiem? Kto mógłby powiedzieć o sobie „Matejko wielki malarz, ale kto go zna”? Czyich to dzieł reprodukcje oglądamy (ba, dotykamy i z zadowoleniem gromadzimy w wielu egzemplarzach) każdego dnia, w każdym domu w Polsce?

Andrzeja Heidricha, projektanta polskich banknotów.

Banknot 500 zł z Tadeuszem Kościuszką
Pierwszy banknot Andrzeja Heidricha, który wszedł do obiegu: 500 zł z Tadeuszem Kościuszką (fot. Piotr Kamionka/REPORTER/East News, ilustracja cyt. za culture.pl)

To z jego pracowni wyszły wzory wszystkich banknotów, którymi płacimy codziennie od 1975 roku. To jego dzieła przetrwały zmianę ustroju, zmiany władzy i denominację. To jemu Narodowy Bank Polski, z okazji półwiecza współpracy, poświęcił specjalny album.

Nie mam kompetencji, żeby wypowiadać się krytycznie (albo bezkrytycznie) o tych projektach, oceniając je. Ale przyglądając się banknotom Heidricha, warto uświadomić sobie coś jeszcze: Heidrich był nie tylko projektantem grafiki użytkowej.

Był również typografem.

Zaprojektował między innymi (w 1971 roku) pismo dziełowe o nazwie „Bona”. Cyfrową wersją tego kroju — zwaną Bona Nova i powstałą w roku 2017 — złożone są słowa, które teraz czytacie, drogie osoby odwiedzające tego bloga.

To taki mój mały, lokalny, typograficzny patriotyzm: ukłon w stronę człowieka, który żył w tym samym zakątku świata co ja, mówił tym samym językiem i tworzył piękne rzeczy. A razem z nim — ukłon w stronę polskiej tradycji typograficznej, sięgającej czasów renesansu, od Jana Januszowskiego przez Adama Półtawskiego i Zygfryda Gardzielewskiego aż po Łukasza Dziedzica, którego Lato zdobyło wielką popularność w przestrzeni publicznej i w internecie.

Heidrich sam zaprojektował charakterystyczne, unikatowe liternictwo dla polskich banknotów. Tak mówił w 2014 w wywiadzie dla „Tygodnika Powszechnego”:

W banknotach nie można posługiwać się żadnym istniejącym wzorem pisma. Litery piszę ręcznie za pomocą pędzla.

Andrzej Heidrich zmarł w 2019 roku i nie było mu dane doczekać emisji najnowszego banknotu, zaprojektowanej przez Justynę Kopecką kolekcjonerskiej (!) dwudziestozłotówki z Lechem Kaczyńskim, po którą, kiedy piszę te słowa, pod oddziałami NBP ustawiają się kolejki. Może zresztą dobrze, że tego nie doczekał. Tak jak poprzednio, o samym projekcie nie będę się wypowiadał, ale ta typografia…

Przyjrzyjmy się uważnie:

Banknot 20 zł z Lechem Kaczyńskim
20 zł z Lechem Kaczyńskim (2021). Strzałkami zaznaczyłem wykorzystane kroje pisma. Tak, ja też nie umiem zrobić tak, żeby było ładnie.

Większość tekstów na banknocie złożono krojem Palatino, dostarczanym między innymi razem z systemem macOS; napis „Narodowy Bank Polski” — pismem Times New Roman (jeśli dobrze identyfikuję tę odmianę Timesa), dostarczanym z systemami macOS i Windows. (Kroju numeru seryjnego nie umiem zidentyfikować.)

Palatino i Times New Roman to piękne, czytelne kroje. W dodatku szeroko stosowane. Ten pierwszy — do składu książek; ten drugi — do ogłoszeń wywieszanych na klatce schodowej.

Tymczasem to jest, na litość wszelaką, banknot, i to nie dość, że okolicznościowy, to jeszcze Odwołujący Się Do Wartości! Wiecie, rozumiecie, Ojczyzna, Naród, Tragicznie Zmarły Prezydent i Inne Słowa Pisane Wielką Literą! O projektowaniu wiem bardzo mało, ale nawet ja wiem, że kontekst ma znaczenie zasadnicze. Nie umiem sobie wyobrazić procesu myślowego, który doprowadził do takiego a nie innego wyboru typografii. Za to domyślam się olbrzymiej presji i goniących terminów.

Bo cóż innego mogło przyczynić się do TAKIEGO kerningu — jeśli nie to, że starczyło czasu na wyklikanie „Dodaj tekst” w programie graficznym, ale na wycyzelowanie odstępów międzyliterowych już nie?

Błędnie skernowane litery WA w słowie DWADZIEŚCIA
Wystarczy przeczytać artykuł na Wikipedii, żeby zorientować się, że odstęp między literami W i A w słowie DWADZIEŚCIA jest za duży. Program graficzny powinien był go poprawić, bo w porządnych fontach komputerowych zapisane są dane o właściwym kerningu.

No i tak. Ten kontrast między pisoojczyźnianym, koniecznie biało-czerwonym patosem a jakością wykonania przypomina flagę zatkniętą na brudnym balkonie. Andrzej Heidrich przewraca się w grobie.

Ale jest jeszcze jeden smaczek. Oto słowa Lecha Kaczyńskiego „Warto być Polakiem” (nie, Panie Prezydencie: biorąc pod uwagę przestępstwa, które funkcjonariusze państwa polskiego w majestacie bezprawia popełniają na granicy, tam zdecydowanie bardziej pasuje inne pięcioliterowe słowo, które wprawdzie zaczyna się na w, ale kończy na styd) — więc otóż te słowa złożono, jako się rzekło, krojem Palatino, odwołującym się do tradycji typograficznej…

…niemieckiej.

Bo Hermann Zapf, wybitny typograf i autor tego pisma, był takiej właśnie narodowości.

Co oczywiście samo w sobie nie ma znaczenia. Nie ma znaczenia też, czy się jest Polakiem czy nie, jaką ma się tożsamość płciową, orientację seksualną czy kolor skóry. Tym bardziej więc narodowość twórcy kroju nie powinna mieć wpływu na jego wybór.

Tutaj jednak jest ona subtelną częścią kontekstu. Ten zaś, jako się rzekło, znaczenie ma. Zasadnicze.